Szanowny Panie Ministrze,
do mojego biura docierają liczne głosy rolników zaniepokojonych kierunkiem zmian dotyczących legalizacji istniejących studni oraz innych urządzeń wodnych wykorzystywanych w gospodarstwach rolnych. Przedstawia się je jako rozwiązanie abolicyjne, łagodzące skutki wcześniejszych zaniedbań i umożliwiające uporządkowanie stanu prawnego. W praktyce jednak istnieje poważne ryzyko, że nie będzie to realna pomoc dla rolników, lecz mechanizm wciągający ich w kosztowny i kontrolny system administracyjny.
Rolnikom mówi się: zgłoście istniejące studnie, zalegalizujcie urządzenia, a państwo odstąpi od opłaty legalizacyjnej albo sankcji. Nie mówi się jednak dostatecznie jasno, że legalizacja nadal może oznaczać konieczność przygotowania dokumentacji, operatów wodnoprawnych, map, opinii, badań, ocen technicznych, postępowań administracyjnych i ponoszenia kosztów obsługi specjalistycznej. Tym samym państwo nie znosi realnej bariery biurokratycznej. Państwo co najwyżej rezygnuje z części opłaty, a w zamian uzyskuje ewidencję studni, urządzeń wodnych, źródeł poboru i potencjalnych użytkowników wód.
To rodzi zasadnicze pytanie: czy nie powstaje baza danych, która w kolejnych latach stanie się podstawą do wprowadzenia obowiązkowych liczników, nowych limitów poboru, opłat abonamentowych, opłat za wodę wykorzystywaną w gospodarstwach rolnych, kontroli oraz decyzji ograniczających produkcję rolną?
Problem ma charakter systemowy. Obecne Prawo wodne traktuje wodę gruntową jako zasób w wysokim stopniu oderwany od prawa właściciela gruntu. Rolnik, który posiada ziemię, płaci podatki, ponosi ryzyko produkcji i odpowiada za stan gleby, nie jest traktowany jako naturalny gospodarz zasobu wodnego znajdującego się pod jego gruntem. W praktyce jest traktowany jak petent, który ma prosić administrację o zgodę na korzystanie z wody potrzebnej do produkcji żywności.
Ten model wymaga poważnej rewizji. Nie chodzi o brak ochrony wód. Woda jest zasobem strategicznym i musi być chroniona przed zanieczyszczeniem oraz rabunkową eksploatacją. Jednak nie da się skutecznie chronić wody przeciwko rolnikom. Trzeba ją chronić razem z rolnikami. Rolnik powinien być partnerem państwa, a nie podejrzanym podmiotem, którego należy przede wszystkim ewidencjonować, limitować i kontrolować.
Szczególnie istotne jest pytanie historyczno-prawne: dlaczego woda w studni, rowie i w gruncie rolnika przestała być traktowana jako zasób ściśle związany z własnością gruntu? Wcześniejsze rozwiązania prawne wyraźniej łączyły wody w studniach i rowach z właścicielem gruntu. Dzisiejszy model przesuwa punkt ciężkości w stronę państwowego władztwa, zgód administracyjnych i reglamentacji. Rząd powinien jasno wyjaśnić, kiedy dokonano tej zmiany, z jakich powodów, jakie były skutki dla gospodarstw rolnych i czy obecnie nie należy dokonać korekty tego modelu.
Obecny limit zwykłego korzystania z wód, czyli 5 m³ średniorocznie na dobę, jest oderwany od realiów produkcji rolniczej. Daje to 1825 m³ rocznie. Tymczasem jedno solidne podlanie hektara warzyw, sadu czy upraw specjalistycznych może wymagać setek metrów sześciennych wody, a sezonowe potrzeby mogą sięgać kilku tysięcy metrów sześciennych na hektar. Limit, który w przepisie wygląda niewinnie, dla wielu gospodarstw jest ilością symboliczną. Nie zabezpiecza produkcji żywności, lecz w praktyce administracyjnie ją reglamentuje.
Jeszcze poważniejszy problem polega na tym, że debata publiczna koncentruje się na legalizacji studni, podczas gdy zasadniczym problemem polskiego rolnictwa jest szybki odpływ wody z krajobrazu. Woda ucieka z pól, rowów, dolin rzecznych, terenów zmeliorowanych i obszarów górskich. Niszczeją lokalne systemy melioracyjne, brakuje zastawek, rowów, przepustów, odtworzonej dokumentacji, konserwacji i współdziałania między Wodami Polskimi, spółkami wodnymi, rolnikami i samorządami. Państwo zamiast zacząć od retencji i odbudowy lokalnego zarządzania wodą, zaczyna od legalizacji i ewidencjonowania studni.
W związku z powyższym proszę o odpowiedź na następujące pytania:
- Dlaczego w obecnym systemie prawnym woda gruntowa znajdująca się pod gruntem rolnika nie jest traktowana jako zasób związany z własnością tego gruntu, lecz jako zasób objęty dominującym władztwem państwa?
- Kiedy dokładnie, w jakich aktach prawnych i z jakim uzasadnieniem nastąpiło odejście od wcześniejszego modelu, w którym wody w studniach i rowach były wyraźnie powiązane z własnością gruntu?
- Czy Ministerstwo Infrastruktury przeprowadziło analizę skutków tej zmiany dla gospodarstw rolnych, zwłaszcza dla gospodarstw sadowniczych, warzywniczych, ogrodniczych i hodowlanych?
- Czy rząd rozważa przywrócenie szerszego związku między prawem właściciela gruntu a korzystaniem z wód gruntowych znajdujących się pod tym gruntem, przy zachowaniu ochrony przed zanieczyszczeniem i nadmierną eksploatacją?
- Czy Ministerstwo Infrastruktury może jednoznacznie zagwarantować, że abolicyjna legalizacja studni i urządzeń wodnych nie będzie w przyszłości podstawą do wprowadzenia nowych opłat, liczników, limitów, opłat abonamentowych lub sankcji wobec rolników?
- Jakie dokładnie dane będą gromadzone w ramach legalizacji studni i urządzeń wodnych, kto będzie administratorem tych danych, kto będzie miał do nich dostęp i w jakich celach dane będą wykorzystywane?
- Czy legalizacja będzie wymagała od rolnika przygotowania operatu wodnoprawnego, map, badań, dokumentacji hydrogeologicznej, opinii technicznych lub innych materiałów? Proszę o wskazanie pełnego katalogu dokumentów.
- Czy ministerstwo oszacowało przeciętny koszt legalizacji jednej studni lub urządzenia wodnego dla rolnika, z podziałem na studnie płytkie, studnie głębinowe, ujęcia służące do nawodnień i urządzenia melioracyjne?
- Ilu studni i urządzeń wodnych w gospodarstwach rolnych może dotyczyć projektowana abolicja i jaki odsetek może dotyczyć ujęć o głębokości do 30 m, ale z poborem przekraczającym 5 m³ średniorocznie na dobę?
- Czy Ministerstwo Infrastruktury uważa, że limit 5 m³ średniorocznie na dobę odpowiada realiom produkcji rolnej? Jeżeli tak, proszę wskazać, dla jakiego typu gospodarstw i jakiej powierzchni upraw limit ten ma być wystarczający.
- Czy rząd planuje podniesienie limitu zwykłego korzystania z wód dla gospodarstw rolnych, szczególnie w przypadku produkcji sadowniczej, warzywniczej, ogrodniczej i paszowej?
- Czy ministerstwo rozważa wprowadzenie odrębnej kategorii „rolniczego korzystania z wód gruntowych na potrzeby własnego gospodarstwa“, która byłaby mniej restrykcyjna niż obecne szczególne korzystanie z wód?
- Dlaczego rząd koncentruje się na ewidencjonowaniu i legalizowaniu studni, zamiast w pierwszej kolejności przedstawić program odbudowy lokalnych systemów zatrzymywania wody w krajobrazie rolniczym?
- Jak Ministerstwo Infrastruktury ocenia stan współpracy PGW Wody Polskie ze spółkami wodnymi, rolnikami i samorządami w zakresie piętrzenia, retencjonowania i rozrządu wody na obszarach rolniczych?
- Czy rząd przygotuje systemową nowelizację Prawa wodnego, która odejdzie od filozofii samej kontroli, ewidencji i reglamentacji na rzecz realnego gospodarowania wodą wspólnie z rolnikami, spółkami wodnymi i lokalnymi partnerstwami wodnymi?
- Czy ministerstwo zagwarantuje, że rolnik, który zgłosi istniejącą studnię, nie zostanie po legalizacji automatycznie objęty dodatkowymi obowiązkami pomiarowymi, sprawozdawczymi, opłatami lub decyzjami ograniczającymi pobór wody bez jasnych, ustawowych i proporcjonalnych przesłanek?
- Czy rząd jest gotów przyjąć zasadę, że korzystanie z wody gruntowej na potrzeby własnego gospodarstwa rolnego, w racjonalnych granicach odpowiadających realiom produkcji, powinno być traktowane jako podstawowe prawo gospodarza, a nie jako wyjątek od administracyjnego zakazu?
- Czy Ministerstwo Infrastruktury przedstawi analizę porównawczą: ile wody realnie pobierają indywidualne studnie rolnicze, a ile wody Polska traci wskutek szybkiego odpływu, zaniedbań melioracyjnych, braku piętrzenia i braku lokalnej retencji?
Komentarze do interpelacji