Sejm w pierwszym czytaniu odrzucił próbę zablokowania rządowego projektu ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny (druk nr 2644) - 233 posłów było przeciwko wnioskowi o odrzucenie, 199 za. To oznacza, że prace nad statusem "artysty zawodowego" i systemem, w którym państwo opłaca składki ZUS i zdrowotne twórcom bez etatu i bez wysokich dochodów, będą kontynuowane.
Głosowanie odbyło się 19 czerwca 2026 roku, podczas 60. posiedzenia Sejmu (dzień obrad 3., głosowanie nr 61). Przedmiotem był wniosek o odrzucenie w pierwszym czytaniu rządowego projektu ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny - czyli próba zatrzymania projektu, zanim trafi on do dalszych prac w komisji. Wniosek o odrzucenie przepadł: 233 głosy przeciw, 199 za, 1 wstrzymujący się, przy 27 posłach nieobecnych przy głosowaniu i 433 oddanych głosach łącznie. Innymi słowy - Sejm zdecydował, że temat zasługuje na dalszą dyskusję, a nie na natychmiastowe zamknięcie tematu.
Co właściwie proponuje ustawa
Projekt (druk nr 2644) wprowadza status "artysty zawodowego" - prawną kategorię dla osób pracujących twórczo bez etatu, umowy o pracę czy stałego zlecenia: muzyków, malarzy, aktorów, pisarzy, tancerzy czy rzemieślników artystycznych. Kluczowy mechanizm: przy niskich dochodach z działalności artystycznej, składki na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne (a więc na ZUS i NFZ) miałyby być opłacane przez państwo. To odpowiedź na realny problem tej grupy zawodowej - brak etatu oznacza dziś brak stażu emerytalnego, brak L4, brak realnego dostępu do publicznej opieki zdrowotnej finansowanego ze składki.
233 posłów głosowało przeciw odrzuceniu projektu, 199 za jego odrzuceniem, 1 wstrzymał się od głosu - projekt idzie dalej.
Pytanie, które nasuwa się samo: dlaczego akurat artyści?
To właśnie tu robi się ciekawie i kontrowersyjnie. Ustawa wybiera jedną grupę zawodową - twórców - i daje jej dostęp do państwowego finansowania składek, którego nie mają inne osoby pracujące bez etatu w niepewnych warunkach dochodowych. Brukarz pracujący na zlecenia, taksówkarz rozliczający się ryczałtem, drobny rzemieślnik czy freelancer w branżach nieartystycznych - przy analogicznie niskich i nieregularnych dochodach - takiego mechanizmu nie dostają. Rodzi się więc pytanie o zasadę sprawiedliwości systemowej: czy o dostępie do zabezpieczenia społecznego powinien decydować rodzaj wykonywanego zawodu, czy raczej sama sytuacja materialna i brak stałego zatrudnienia, niezależnie od branży? Zwolennicy projektu wskazują na specyfikę pracy twórczej - jej nieregularność, brak etatodawcy z definicji, znaczenie kulturowe. Krytycy mogą pytać, czy nie tworzy to precedensu: skoro państwo może dopłacać ZUS jednej grupie zawodowej z uwagi na jej trudną sytuację dochodową, dlaczego nie rozszerzyć tej logiki na inne zawody z podobnie niestabilnymi dochodami.
Co dalej z projektem
Odrzucenie wniosku o odrzucenie oznacza, że projekt formalnie przechodzi do dalszego pierwszego czytania i dalszych etapów prac legislacyjnych - najpewniej trafi do właściwej komisji sejmowej, gdzie mogą pojawić się poprawki dotyczące m.in. progów dochodowych kwalifikujących do dopłat czy definicji samego "zawodu artystycznego". Wynik głosowania (233:199) pokazuje, że poparcie dla samego pomysłu jest w Sejmie wyraźne, choć nie miażdżące - różnica 34 głosów przy 27 nieobecnych sugeruje, że przy innym rozkładzie obecności wynik mógłby być bliższy.

Komentarze