Ładowanie
Druk sejmowy
Szybkie podsumowanie
Zmiana uderza przede wszystkim w twórców internetowych i osoby publikujące materiały wideo w sieci. Jeśli jesteś youtuberem, streamerem albo po prostu udostępniasz cudzy filmik pokazujący czyjeś poniżenie lub upokorzenie, mógłbyś odpowiadać karnie — i to surowiej niż za niektóre inne czyny wymienione w tym samym przepisie. Sąd Najwyższy zwraca uwagę, że przepis w obecnym kształcie mógłby objąć nawet twórców filmów fabularnych czy inscenizowanych scen publikowanych w mediach społecznościowych, jeśli nie będzie jasne, że nagranie jest zmyślone.
Etapy legislacyjne
Projekt wpłynął do Sejmu
Skierowano do I czytania na posiedzeniu Sejmu
Skierowanie
I czytanie na posiedzeniu Sejmu
Skierowanie
Praca w komisjach po I czytaniu
Sprawozdanie podkomisji
Sprawozdanie komisji
II czytanie na posiedzeniu Sejmu
skierowano ponownie do komisji w celu przedstawienia sprawozdania
Skierowanie
Praca w komisjach po II czytaniu
Sprawozdanie komisji
III czytanie na posiedzeniu Sejmu
uchwalono
Głosowanie
Stanowisko Senatu
Ustawę przekazano Prezydentowi do podpisu
Uchwalono
Powiązane
Dokument źródłowy
Pełny tekst druku oraz uzasadnienie dostępne w oryginalnych dokumentach Sejmu RP.
Projekt zgłosiła grupa posłów — to projekt poselski z 25 lipca 2025 roku. Uzasadnienie wskazuje na potrzebę reakcji na zjawisko patostreamingu, choć — jak zauważa Sąd Najwyższy — bez pełnego wykazania, że obecne przepisy nie wystarczają.
Zmiana uderza przede wszystkim w twórców internetowych i osoby publikujące materiały wideo w sieci. Jeśli jesteś youtuberem, streamerem albo po prostu udostępniasz cudzy filmik pokazujący czyjeś poniżenie lub upokorzenie, mógłbyś odpowiadać karnie — i to surowiej niż za niektóre inne czyny wymienione w tym samym przepisie. Sąd Najwyższy zwraca uwagę, że przepis w obecnym kształcie mógłby objąć nawet twórców filmów fabularnych czy inscenizowanych scen publikowanych w mediach społecznościowych, jeśli nie będzie jasne, że nagranie jest zmyślone. Jeśli jesteś ofiarą przemocy pokazanej na nagraniu, stracisz kontrolę nad tym, czy sprawa trafi do sądu — bo ściganie miałoby ruszać z urzędu, a nie na twój wniosek. Policjanci publikujący nagrania, by pomóc zidentyfikować sprawcę, również mogliby formalnie wypełnić znamiona nowego przestępstwa, bo projekt nie przewiduje dla nich wyraźnego wyjątku.
Opinię do projektu wydał Sąd Najwyższy — i jest ona w przeważającej mierze krytyczna. Sąd Najwyższy wskazuje, że projektodawcy nie wykazali przekonująco, iż obowiązujące prawo nie radzi sobie już dziś z patostreamingiem, skoro przykłady podane w uzasadnieniu pokazują, że sprawcy czynów widocznych na takich nagraniach są już karani na podstawie innych przepisów. Sąd zwraca uwagę na zbyt surową karę (do 5 lat więzienia) w porównaniu z innymi czynami wymienionymi w tym samym przepisie, na niejasne sformułowania — np. brak zastrzeżenia chroniącego policję, gdy publikuje nagrania w celu identyfikacji sprawców — oraz na ryzyko naruszenia gwarantowanej konstytucyjnie wolności wypowiedzi. Do tego fragmentu druku nie dołączono innych opinii ani stanowisk, np. rządu, Prokuratora Generalnego czy organizacji branżowych.
Ten fragment druku nie zawiera Oceny Skutków Regulacji (OSR) — to opinia Sądu Najwyższego, a nie ocena kosztów wdrożenia zmiany. Na podstawie treści projektu i uwag Sądu Najwyższego można jednak wskazać skutki jakościowe: sądy i prokuratura zyskają nowy typ przestępstwa ścigany z urzędu, czyli więcej postępowań wszczynanych automatycznie, bez czekania na skargę pokrzywdzonego. Twórcy internetowi i platformy społecznościowe będą musieli liczyć się z ryzykiem odpowiedzialności karnej za rozpowszechnianie nagrań pokazujących przemoc czy poniżenie — również tych zainscenizowanych, jeśli nie zaznaczą wyraźnie, że są fikcyjne. Dokument nie podaje żadnych szacunków liczby spraw ani kosztów wdrożenia zmiany.
To opinia Sądu Najwyższego z sierpnia 2025 r. do poselskiego projektu zmiany Kodeksu karnego. Mimo krytycznych uwag SN projekt przeszedł całą ścieżkę ustawodawczą i obecnie czeka na podpis Prezydenta.
Sąd Najwyższy nie neguje, że patostreaming to problem, ale kwestionuje, czy trzeba w tym celu tworzyć nowe przestępstwo — jego zdaniem wiele takich zachowań już dziś jest karanych na podstawie innych przepisów. Autorzy projektu zakładają natomiast, że samo rozpowszechnianie nagrania to odrębna krzywda, wymagająca osobnej reakcji karnej, niezależnie od odpowiedzialności sprawcy pierwotnego czynu. Spór dotyczy też granicy między ochroną godności ofiar a swobodą wypowiedzi twórców internetowych — zbyt szeroko sformułowany przepis mógłby objąć również realizatorów filmów czy inscenizacji publikowanych w mediach społecznościowych.
To podsumowanie wygenerował model językowy na podstawie oficjalnych danych sejmowych. Ma ułatwić zrozumienie sprawy - nie zastępuje treści źródłowej. Liczby głosowań pochodzą wprost z rejestru Sejmu; interpretacje i oceny generuje AI i mogą zawierać uproszczenia.
Wygenerowano
4 lipca 2026 18:12
Komentarze do druku