Ładowanie
Druk sejmowy
Szybkie podsumowanie
Grupa posłów chce wprowadzić nowe przestępstwo za publikowanie w internecie nagrań pokazujących przemoc, znęcanie się nad zwierzętami czy poniżanie ludzi - tzw. patostreaming. Dotyczy to nie tylko głównych 'aktorów' takich nagrań, ale też tych, którzy je udostępniają, np. youtuberów wrzucających wycinki z cudzych transmisji. Jeśli zarabiasz na takich nagraniach - z reklam, dotacji widzów czy współpracy z markami - ryzykujesz odpowiedzialność karną, i to surowszą, bo nawet do 8 lat więzienia. Biuro analiz sejmowych ocenia jednak projekt krytycznie - wskazuje, że przepis jest nieprecyzyjny i nie obejmie wielu odmian patostreamingu.
Etapy legislacyjne
Projekt wpłynął do Sejmu
Skierowano do I czytania na posiedzeniu Sejmu
Skierowanie
I czytanie na posiedzeniu Sejmu
Skierowanie
Praca w komisjach po I czytaniu
Sprawozdanie podkomisji
Sprawozdanie komisji
II czytanie na posiedzeniu Sejmu
skierowano ponownie do komisji w celu przedstawienia sprawozdania
Skierowanie
Praca w komisjach po II czytaniu
Sprawozdanie komisji
III czytanie na posiedzeniu Sejmu
uchwalono
Głosowanie
Stanowisko Senatu
Ustawę przekazano Prezydentowi do podpisu
Uchwalono
Powiązane
Dokument źródłowy
Pełny tekst druku oraz uzasadnienie dostępne w oryginalnych dokumentach Sejmu RP.
Dla większości ludzi, którzy po prostu przeglądają internet, nic się nie zmienia - projekt nie karze samego oglądania takich treści, tylko ich publikowanie. Ale konsekwencje odczują konkretne grupy. Jeśli jesteś twórcą internetowym, youtuberem albo streamerem i publikujesz nagrania pokazujące bójki, znęcanie się nad zwierzętami czy poniżanie ludzi (nawet jeśli to nie ty jesteś sprawcą, tylko np. relacjonujesz cudze zachowanie) - grozi ci odpowiedzialność karna, a jeśli na tym zarabiasz, kara jest surowsza. Jeśli jesteś tzw. shoterem, czyli publikujesz na swoim kanale wycinki z cudzych patostreamów - również możesz odpowiadać karnie za rozpowszechnianie takich treści. Jeśli jesteś rodzicem - projekt ma w założeniu chronić dzieci i młodzież przed kontaktem z demoralizującymi nagraniami, choć - jak zauważa opinia dołączona do projektu - nowy przepis obejmie tylko część tego, co faktycznie ogląda młodzież (np. nie obejmie pokazywania pijaństwa czy wulgarnych zachowań, które nie są przestępstwem). Jeśli jesteś artystą, filmowcem lub dziennikarzem - opinia ostrzega, że przepis może w praktyce dotknąć też nagrań o charakterze artystycznym czy dokumentalnym przedstawiających inscenizowaną przemoc, bo projekt nie przewiduje dla nich wyraźnego wyjątku.
Najwięcej zastrzeżeń zgłosiło samo Biuro Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji Kancelarii Sejmu, które przygotowało niniejszą opinię - ocenia ono, że zanim sięgnie się po prawo karne, trzeba było wykazać, że przepisy administracyjne czy cywilne nie wystarczą, a wnioskodawcy tego nie zrobili. Zwraca też uwagę, że nowy przepis jest sformułowany zbyt nieprecyzyjnie (nie do końca wiadomo, jakie dokładnie zachowania obejmie), nie obejmie wielu odmian patostreamingu (np. pokazywania pijaństwa czy codziennych, prowokowanych awantur), a kara za publikowanie udawanego przestępstwa może być tak samo surowa jak za pokazanie prawdziwego czynu, co jest niespójne. Wskazuje również na ryzyko ograniczenia wolności artystycznej, bo projekt nie przewiduje wyjątku dla filmów, spektakli czy innych dzieł twórczych zawierających sceny przemocy. Podobne wątpliwości co do precyzji przepisu zgłosiła wcześniej Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego działająca przy Ministerstwie Sprawiedliwości. W trakcie konsultacji społecznych (wzięło w nich udział 111 osób, 59 przesłało komentarze) większość uczestników poparła sam cel projektu, choć część wskazywała na ryzyko dla wolności słowa i wolności artystycznej oraz proponowała rozszerzenie kar o dodatkowe grzywny. Rzecznik Praw Obywatelskich wcześniej publicznie apelował o zmiany w prawie karnym w celu zwalczania patostreamingu, popierając samą potrzebę działania w tym kierunku.
Sami wnioskodawcy deklarują w dołączonej do projektu ocenie skutków, że zmiana nie wywoła żadnych skutków gospodarczych ani nie obciąży budżetu państwa czy budżetów samorządów - nie przewidują więc żadnych konkretnych kwot wydatków. Biuro Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji zgadza się, że projekt nie wpłynie na firmy, konsumentów ani rynek pracy, ale zastrzega, że nie da się całkowicie wykluczyć skutków finansowych dla budżetu - jeśli nowy przepis zwiększy liczbę spraw prowadzonych przez policję, sądy i prokuraturę, konieczne mogą być dodatkowe wydatki, których wysokości na razie nikt nie oszacował. W praktyce chodzi głównie o więcej pracy dla organów ścigania i sądów karnych, które będą musiały prowadzić nowe postępowania - opinia zauważa jednak, że ściganie tego typu spraw może być utrudnione, bo część twórców patotreści działa na zagranicznych platformach, poza zasięgiem polskich służb.
Spór dotyczy przede wszystkim tego, czy prawo karne to właściwe narzędzie do walki z patostreamingiem, czy najpierw powinny zadziałać przepisy administracyjne (np. wymuszające na platformach internetowych usuwanie takich treści). Druga oś sporu to wolność słowa i wolność twórczości - część komentujących w konsultacjach społecznych i sama opinia dołączona do projektu ostrzegają, że przepis o publikowaniu udawanych przestępstw może uderzyć w filmy, spektakle czy reportaże pokazujące inscenizowaną przemoc, bo projekt nie przewiduje dla nich wyraźnego wyjątku artystycznego czy dziennikarskiego. Zwolennicy projektu odpowiadają, że skala i szkodliwość patostreamingu, zwłaszcza dla dzieci i młodzieży, uzasadnia surową reakcję prawa karnego.
To podsumowanie wygenerował model językowy na podstawie oficjalnych danych sejmowych. Ma ułatwić zrozumienie sprawy - nie zastępuje treści źródłowej. Liczby głosowań pochodzą wprost z rejestru Sejmu; interpretacje i oceny generuje AI i mogą zawierać uproszczenia.
Wygenerowano
4 lipca 2026 18:50
Komentarze do druku