Od 1 lipca kierowcy w całej Polsce płacą więcej za paliwo - VAT na stacjach wrócił do 23 proc. po zakończeniu rządowego programu CPN, mimo że ropa na światowych rynkach wyraźnie staniała. Posłanka Teresa Wilk (PiS) pyta w interpelacji ministra energii, dlaczego niższa cena surowca nie przekłada się na ceny na dystrybutorach.
Koniec programu CPN i powrót pełnego VAT-u
Od 1 lipca 2026 roku na stacjach paliw obowiązuje ponownie podstawowa stawka VAT w wysokości 23 proc. Wcześniej, 16 czerwca, zniesiono obniżoną stawkę akcyzy. Tak kończy się rządowy program "Ceny Paliw Niżej" (CPN), wprowadzony pod koniec marca, żeby chronić kierowców i firmy przed skutkami kryzysu paliwowego wywołanego konfliktem na Bliskim Wschodzie - przypomina w interpelacji nr 18268 z 9 lipca posłanka Teresa Wilk z klubu PiS.
Sześć pytań do ministra energii
- jakie czynniki mikro- i makroekonomiczne przemawiały za przywróceniem standardowych stawek VAT i akcyzy na paliwa
- dlaczego ceny na stacjach nie spadają, choć ropa Brent staniała poniżej 74 dolarów za baryłkę, a WTI poniżej 70 dolarów - do poziomów sprzed eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie
- jaką część ceny litra benzyny i oleju napędowego stanowią VAT, akcyza, opłata paliwowa, opłata emisyjna i pozostałe składniki
- o ile średnio wzrosła cena litra benzyny i oleju napędowego po przywróceniu 23-procentowej stawki VAT od 1 lipca
- jakie były łączne skutki budżetowe programu CPN dla dochodów państwa
- jak zmieniły się marże na stacjach paliw od początku konfliktu na Bliskim Wschodzie do dziś
Co pokazują ceny na stacjach
Skalę zmiany dokumentowali dziennikarze. Jak informował TVN24, na jednej ze stacji w Łodzi litr benzyny Pb95 kosztował 1 lipca 6,82 zł, Pb98 - 7,61 zł, a olej napędowy - 6,99 zł. Dzień wcześniej, ostatniego dnia obowiązywania CPN, benzyna 95 nie przekraczała 6 zł za litr, a olej napędowy kosztował 6,19 zł. Na stacjach przy autostradach podwyżki sięgnęły złotówki na litrze, a olej napędowy przekroczył siedem złotych w Gdańsku i Szczecinie - podawał TVN24.
Rząd broni decyzji, opozycja atakuje
Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański bronił zakończenia programu w mediach, przekonując, że resort od początku zapowiadał czasowy charakter CPN, i nazywając go najhojniejszym pakietem wsparcia dla kierowców w Europie. Krytykę opozycji, w tym byłego premiera Mateusza Morawieckiego, określił jako żenującą, przypominając wyższe ceny paliw z wcześniejszych lat - podawał portal Do Rzeczy.
Na odpowiedź ministra Teresa Wilk czeka od 9 lipca 2026 roku. Według danych systemu opóźnienie w udzieleniu odpowiedzi wynosi już 12 dni. Dopóki resort nie przedstawi wyliczeń, kierowcy będą sami zgadywać, jaka część kwoty na paragonie trafia do budżetu państwa, a jaka zostaje na stacji.

Komentarze