Szanowny Panie Ministrze,
kolejny raz zwracam się do Pana z pytaniem:
Kiedy zostaną zmienione absurdalne przepisy dotyczące OC? Mowa tu o przypadkach kiedy samochód jest nieuszkodzony lub gdy brakuje części, jak również – bezpośrednio po zakupie pojazd pozostaje w garażu przez długi czas czy w sytuacjach, gdy ktoś zachoruje, wyjedzie. Przypadków jest dużo. Każdy jest inny, ale aktualne prawo nie daje możliwości obrony. Sam zostałem okradziony kilka lat temu, kiedy samochód po leasingu po kilku dniach został zarejestrowany, a OC opłacone. Dokumenty były w drodze, a samochód stał na parkingu. Okradziony to mocne słowo, ale prawdziwe. Kolejny przykład - kilka lat temu kupiłem fiata 126p. Czeka na remont, ponieważ ciężko o dobrego mechanika do klasyka. Ale OC muszę płacić.
Zarówno mój, jak i inne wymienione wyżej przypadki nie noszą znamion przestępstwa, bardziej braku zrozumienia ustawodawcy.
Kiedy samochód czy motocykl nie porusza się po drogach, nie jest uczestnikiem ruchu, nie spowodował kolizji, stoi w garażu - to dlaczego mamy płacić OC? Rozumiem kary i to solidne za brak ubezpieczenia i poruszanie się takimi pojazdami. Ale co w przypadku, kiedy taki samochód nie jeździ? Czy jest to zasadne? Trzeba pędzić do urzędu i wyrejestrowywać pojazd, bo tak zdecydował urzędnik. A potem znów przechodzić cały proces rejestracji? Potraficie tylko komplikować ludziom życie. No ale cóż. Zarząd i prezes UFG musi mieć dobrą pensję i limuzynę, urzędnicy też, jak i całe towarzystwo musi żyć z tego kuriozalnego prawa. Ktoś kto wymyślił te przepisy chyba nie do końca zna życie, a już na pewno nie ma nic wspólnego z motoryzacją.
```
Komentarze do interpelacji