Dziennikarz śledczy, bloger piszący o lokalnej inwestycji, naukowiec czy mieszkaniec protestujący przeciw decyzji urzędnika - każdy z nich może dziś dostać pozew, którego celem nie jest wygrana w sądzie, tylko zmęczenie i zastraszenie krytyka. 29 maja 2026 roku Sejm zdecydował o jednym z elementów ustawy, która ma z takimi pozwami-kagańcami walczyć - i odrzucił poprawkę Senatu stosunkiem głosów 5 do 252.
Na czym polega pozew-kaganiec
Pozew-kaganiec, po angielsku SLAPP (Strategic Lawsuit Against Public Participation), to narzędzie prawne, którego celem nie jest wygrana w sądzie, lecz wyczerpanie finansowe i psychiczne osoby krytykującej. Deweloperzy pozywali mieszkańców protestujących przeciwko inwestycjom, spółki skarbu państwa pozywały dziennikarzy śledczych, urzędnicy pozywali aktywistów kwestionujących ich decyzje. Ustawa, nad którą 29 maja 2026 roku głosował Sejm, ma dać sądom narzędzie do szybkiej oceny, czy taki pozew w ogóle ma podstawy - zanim pozwany poniesie koszty wieloletniego procesu.
Odrzucona poprawka Senatu
Głosowanie nr 133 podczas 58. posiedzenia Sejmu dotyczyło poprawki oznaczonej jako "poprawka 4" do uchwały Senatu w sprawie ustawy o szczególnych środkach ochrony w postępowaniu cywilnym osób uczestniczących w debacie publicznej (druk nr 2584 i druk nr 2590). Za przyjęciem senackiej zmiany opowiedziało się zaledwie 5 posłów, przeciw było 252, a 171 wstrzymało się od głosu. Przy wymaganej większości bezwzględnej - 215 głosów - poprawka nie miała żadnych szans. Dokumentacja analityczna nie precyzuje dokładnej treści merytorycznej tej konkretnej zmiany - wiadomo jedynie, że dotyczyła przepisu ustawy chroniącej krytyków przed pozwami-kagańcami.
Jak głosowały kluby
KO - 152 głosy przeciw, cały klub jednolicie
Lewica - 20 głosów przeciw
PSL-TD - 30 głosów przeciw
Polska2050 - 11 głosów przeciw
Konfederacja - 12 głosów przeciw
Konfederacja KP - 3 głosy przeciw
PiS - 170 z 173 głosujących posłów wstrzymało się od głosu, tylko 3 zagłosowało przeciw
Dlaczego PiS się wstrzymał
Wszystkie kluby poza PiS głosowały niemal jednolicie przeciw senackiej poprawce. PiS zachował się inaczej - zamiast głosu przeciw, zdecydowana większość klubu wstrzymała się od głosu. Analiza głosowania wskazuje, że nie chodzi o złamanie dyscypliny, lecz o uzgodnioną wewnątrz klubu decyzję o niezajęciu jednoznacznego stanowiska w tej konkretnej sprawie.
Skala wstrzymań
171 posłów wstrzymało się od głosu - ponad pięciokrotnie więcej niż 32 posłów, którzy w ogóle nie wzięli udziału w głosowaniu. Niemal cała ta grupa wstrzymujących się to efekt jednej decyzji klubowej PiS.
Co odrzucenie poprawki oznacza dla obywateli
Ponieważ Sejm odrzucił senacką zmianę, obowiązuje wcześniejsze brzmienie przepisu, ustalone przez Sejm w toku wcześniejszych prac nad ustawą - a nie wersja zaproponowana przez Senat. Zgodnie z analizą druku nr 2584, kluczowy mechanizm ustawy pozostaje jednak nienaruszony: to na powodzie - osobie wytaczającej pozew - ma spoczywać obowiązek przekonania sądu, że jego żądanie ma podstawy, niezależnie od tego, na jakim etapie sprawy pozwany złoży wniosek o oddalenie pozwu. Dotyczy to każdego, kto może zostać pozwany za publiczną krytykę - dziennikarzy, blogerów, działaczy lokalnych, naukowców i mieszkańców krytykujących na przykład inwestycje czy decyzje urzędników.
Ustawa ma już podpis prezydenta
Mimo odrzucenia tej konkretnej senackiej poprawki, cały proces legislacyjny wokół ustawy zakończył się szybko - jak wynika z danych o druku nr 2584, prezydent ustawę już podpisał. Oznacza to, że przepisy chroniące przed pozwami-kagańcami wejdą w życie w kształcie ustalonym przez Sejm, bez zmiany, którą w tym konkretnym punkcie proponował Senat.

Komentarze