Sejm zdecydował w piątek 17 lipca - 226 głosami przeciw 194 - że Instytutem Pamięci Narodowej ma pokierować dr Mateusz Szpytma. Sprawa nie jest jednak zamknięta: premier Donald Tusk zapowiedział tego samego dnia, że Koalicja Obywatelska odrzuci tę kandydaturę w Senacie, bez którego zgody Szpytma stanowiska nie obejmie.
Stanowisko puste od roku, druga podeszła próba
Fotel prezesa IPN jest nieobsadzony od sierpnia 2025 roku, odkąd urzędujący od 2021 r. Karol Nawrocki został prezydentem RP. To już drugie podejście do wyboru jego następcy - w listopadzie 2025 r. Sejm nie zdołał wybrać wcześniej rekomendowanego przez Kolegium IPN wiceprezesa Karola Polejowskiego, który do dziś tymczasowo kieruje Instytutem. Kolegium ogłosiło nowy konkurs 14 stycznia 2026 r., a 14 kwietnia 2026 r. przeprowadziło publiczne przesłuchanie kandydatów, po którym w uchwale wskazało jedno nazwisko - dr. Mateusza Szpytmy. Przewodniczący Kolegium prof. Wojciech Polak przekazał wniosek Marszałkowi Sejmu tego samego dnia, a dokument trafił do druku nr 2455.
Komisja: 21 głosów za, 13 przeciw
Zanim sprawa trafiła pod obrady całej Izby, 29 kwietnia 2026 r. zajęła się nią sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Jak referował na sali Michał Pyrzyk (PSL-Trzecia Droga), komisja "po przeprowadzeniu dyskusji, w której zadawano liczne pytania, postanowiła stosunkiem głosów: 21 za, 13 przeciw kandydaturę pana dr. Mateusza Szpytmy zaopiniować pozytywnie", uznając go za "doświadczonego długoletniego pracownika instytutu". Opinia trafiła do druku nr 2476 i otworzyła drogę do głosowania na posiedzeniu Sejmu.
226 do 194
Jak liczyły się kluby
- PiS: 168 za, 0 przeciw
- PSL-Trzecia Droga: 32 za, jednomyślnie
- Konfederacja: 12 za
- Koalicja Obywatelska: 150 przeciw, 0 za
- Lewica: 21 przeciw, 0 za
- Centrum: 11 przeciw
- Konfederacja Korony Polskiej: 3 przeciw
- Polska2050: 8 za, 3 przeciw, 2 wstrzymujące się
Pęknięcie w środowisku konfederackim
Największym zaskoczeniem nie był podział rządząca-opozycja, tylko rozjazd wewnątrz jednego obozu politycznego. Klub Konfederacja głosował w komplecie za kandydaturą (12 głosów), a wywodzący się z tego samego środowiska klub Konfederacji Korony Polskiej - w komplecie przeciw (3 głosy). Podobnie niejednolicie zachowała się Polska2050: na 13 głosujących posłów 8 poparło Szpytmę, 3 było przeciw, a 2 wstrzymało się. Także wśród posłów niezrzeszonych głosy rozłożyły się nierówno - 3 za, 2 przeciw, 1 wstrzymujący się. Dla kontrastu PiS, Koalicja Obywatelska, PSL-Trzecia Droga i Lewica głosowały bez najmniejszego odstępstwa od linii klubu.
W obronie kandydata stanął z mównicy Paweł Szrot (PiS):
Dr Mateusz Szpytma jest wybitnym naukowcem, wybitnym historykiem. Dr Mateusz Szpytma jest świetnym członkiem kierownictwa Instytutu Pamięci Narodowej. (...) To dzięki niemu w dużej części przywrócono pamięć o bohaterach z Batalionów Chłopskich. Żyjemy w czasach, kiedy skrajnym upolitycznieniem nazywa się troskę o prawdę.
Po drugiej stronie sporu głos zabrał Patryk Jaskulski (KO), przywołując krytykę środowiska naukowego i ustalenia kontrolerów:
Parlament nie może ignorować głosu środowiska naukowego. Ponad 170 osób, w tym naukowców, historyków i byłych pracowników IPN-u, zaapelowało o brak poparcia dla tej kandydatury. (...) Trzeba jednak spojrzeć na tę kandydaturę przez pryzmat dotychczasowej działalności IPN i nieprawidłowości, które chociażby Najwyższa Izba Kontroli wskazywała. 47 mln zł wydano niegospodarnie. Czas wiceprezesury pana Szpytmy to także czystki kadrowe w Instytucie Pamięci Narodowej i skrajne upolitycznienie z jedną ze stron sceny politycznej. Dlatego klub Koalicji Obywatelskiej będzie głosował przeciw.
Krytycznie o kandydacie mówił też Sławomir Ćwik (Centrum), przywołując pytanie zadane Szpytmie jeszcze w komisji:
W trakcie pracy w komisji sprawiedliwości zapytałem pana Szpytmę, czy widzi problemy, błędy w zarządzaniu Instytutem Pamięci Narodowej w okresie, kiedy pełnił funkcję zastępcy, a prezesem był Karol Nawrocki. Uzyskałem odpowiedź, że żadnych nieprawidłowości pan Szpytma nie widzi. (...) W ocenie naszego klubu to dyskwalifikuje go jako kandydata na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, dlatego że jest to instytucja zbyt ważna, aby być łupem politycznym.
Prawdziwa przeszkoda jest w Senacie
Głosowanie w Sejmie nie kończy sprawy - zgodnie z ustawą o IPN prezesa tej instytucji powołuje Sejm za zgodą Senatu. Jeszcze tego samego dnia premier Donald Tusk oznajmił dziennikarzom w Sejmie, że Koalicja Obywatelska odrzuci kandydaturę Szpytmy w Senacie, nie precyzując szczegółowych powodów. Zasygnalizował przy tym, że rozumie odmienne stanowisko koalicyjnego PSL i wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, wysoko oceniającego dorobek naukowy kandydata, oceniając jednocześnie ogłoszenie wyniku głosowania przez marszałka Sejmu jako przedwczesne wobec przyszłego stanowiska izby wyższej. Kandydaturze towarzyszy też spór w środowisku naukowym - jak informował portal Wprost, przeciwko wyborowi Szpytmy zaprotestowało blisko 300 historyków, w tym m.in. Antoni Dudek, Marcin Zaremba i Piotr Osęka.
Dopóki Senat się nie wypowie, Instytutem nadal formalnie kieruje wiceprezes desygnowany tymczasowo po odejściu Karola Nawrockiego - a to on, nie wybrany przez Sejm kandydat, decyduje dziś o dostępie do archiwów dawnej bezpieki, opiniach lustracyjnych i biegu śledztw w sprawach zbrodni sprzed dekad. Dokumenty głosowania nie wskazują, kiedy Senat zajmie się tą sprawą.

Komentarze